Walentynki

Już w najbliższą sobotę, a dokładnie 14 lutego odbędą się obchody niesamowicie komercyjnego „Święta” potocznie zwanego Walentynkami.

Czytając już pierwszą frazę na pewno zauważyliście, jakie jest moje podejście to tematu. Chyba jestem już stary, bo pamiętam czasy, gdy 14 lutego to był dzień urodzin mojej ukochanej babci Krystyny. Było ciasto, kawa, życzenia i fantastyczna, rodzina atmosfera.

Z biegiem lat zaczęło się promowanie tego dnia, jako święta zakochanych. Moda przyszła oczywiście z zachodu. Obstawiam Stany Zjednoczone, ale mogę się mylić. Tak, czy inaczej nie mam zamiaru tego sprawdzać. Szkoda mi na to czasu. Do dziś dnia wszystko rozkręciło się niesamowicie. Na każdym praktycznie kroku rzucają się w oczy ozdoby rozmieszczane już nawet przez samorządy, a nie tylko przez osoby prywatne. Nie bardzo rozumiem, dlaczego tak jest.

Przyznam szczerze, że irytuje mnie takie wykorzystanie pieniędzy publicznych. Zupełnie jakby nie było ważniejszych rzeczy do finansowania z punktu widzenia społeczeństwa.

Zaraz ktoś w Was mi zarzuci, że jestem malkontentem. Że żałuję lub co gorsza zazdroszczę innym miłości i tak dalej. Absolutnie tak nie jest! Jestem ostatnią osobą, która by kogokolwiek chciała zniechęcać do obdarzenia drugiego człowieka uczuciem (pozytywnym oczywiście). Wręcz pozwalam sobie nawoływać wszystkich do miłości, szeroko rozumianej 😉

Człowiek, który kocha i jest kochany jest szczęśliwy. Taka osoba nie jest skłonna do zawiści, złośliwości, robienia krzywdy innemu człowiekowi, gdyż niczego mu nie brakuje. Nie będzie również nawoływać do nienawiści na tle rasowym, politycznym, czy religijnym. Tak zachowują się tylko ludzie sfrustrowani, którzy w ten sposób próbują sobie rekompensować różnorakie braki.

Może i zamysł takiego święta był dobry, lecz niestety stał się komercyjnym koszmarem. Zewsząd jesteśmy od tygodni bombardowani reklamami, artykułami związanymi z Walentynkami oraz wszystkim innym na czym tylko da się zarobić. Szeroko rozumiana branża handlowa wymusza na nas gigantyczną wręcz presję. Wmawia się nam, że musimy robić, a raczej kupować prezenty. Im droższe, tym lepsze. Standarem są oczywiście kwiaty, biżuteria, damska bielizna. Męska zapewne w mniejszym stopniu, ale również. O rezerwacji stolików w restauracjach, biletach do kina, teatru i tym podobnych nie wspominając.

Do odważniejszych, czy mniej pruderyjnych oczywiście jest skierowana szeroka oferta pikantnych zabawek rodem z sex shop-ów oraz atrakcji w owym klimacie. Wszystko jest dla ludzi, więc bawcie się. Życie jest zbyt krótkie na zastanawianie się, czy warto. W te klimaty akurat wpisują się również moje książki. Dla odważnych polecam „OdNowa” oraz „Metamorfozy”. Książki są dostępne w moim sklepie na stronie. Warto pamiętać, że prezent w postaci książki jest świetnym wyborem na dosłownie każdą okazję. Najlepsze jest to, że nic tak bardzo, jak napisana historia nie pobudza wyobraźni. Spraw taki podarunek swojej sympatii, a na pewno nie pożałujesz 😉

Moja, nazwijmy to niechęć do tego święta wynika nie ze zgryźliwości. Jest wręcz przeciwnie. Smuci mnie fakt, że w tym owczym pędzie większość ludzi zapomina, o co w tym wszystkim chodzi. Pokazanie zdjęć, czy filmiku z restauracji w mediach społecznościowych jest ważniejsze, niż uczucia do drugiej osoby. Większość ludzi skupia się na prezentach, zamiast na drugim człowieku. Najbardziej przykre jest to, że już następnego dnia nie pamiętamy o tym, co deklarowaliśmy w wieczór walentynkowy.

Jeżeli kogoś kochasz, zależy Ci na nim/niej okazuj to na co dzień, a nie tylko raz w roku 14 lutego. Nie potrzeba kwiatów, czekoladek, czy innych podarków. Najcenniejsze co można dać drugiemu człowiekowi to wspólnie spędzany czas, swoja uwaga, czy miłe słowo. Tak niewiele, a zarazem niesamowicie dużo!

Dobra! Już więcej nie truje!

Bawcie się dobrze!

Życzę upojnego wieczoru oraz stosunkowo dobrej nocy 😉

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry