Pierwsze wyjazdy po zimie

Wiosna, ech że Ty! – cytując rodzimego poetę. Chyba się starzeję, bo zacząłem mocno doceniać tę porę roku. Nie ze względu na kwiatki i inne roślinki, które wraz z pojawieniem się słońca budzą się do życia. Chociaż my motocykliści w pewnym stopniu je przypominamy, gdyż wraz z pierwszymi wiosennymi promieniami słońca oraz kilkoma stopniami temperatury na plusie wychylamy się z garaży, aby nareszcie po zimowej przerwie przewietrzyć swoje ukochane maszyny. O głowach nie wspominając 😉

Do sezonu, chociaż ten formalnie przynajmniej według niektórych rozpocznie się dopiero w okolicach kwietnia lub maja, należy się odpowiednio przygotować. Nie jest to chyba dla nikogo zaskoczeniem. Można to zrobić na dwa sposoby.

Pierwszy, to oddanie motocykla w ręce fachowca, czyli do warsztatu motocyklowego. W tym przybytku zostanie wymieniony olej, wyczyszczony i nasmarowany łańcuch, no chyba, że mamy kardana lub pasek. Przy starszych maszynach winna zostać dokonana regulacja gaźników. Oczywiście nie można zapomnieć o kontroli (o czym niestety zdarza się niektórym zapomnieć) stanu ogumienia. I nie mam tu na myśli terminu przydatności prezerwatyw noszonych w portfelu 😉 Koniecznie winno się sprawdzić hamulce. Zarówno ręczny, jak i tylny. W niektórych przypadkach (spotkałem się z tym kilka razy) układ hamulcowy po zimie potrafi się zapowietrzyć. Nie pytajcie mnie proszę w jaki sposób, jeżeli układ jest szczelny i nic nie kapie, bo się na tym nie znam. Podpowiadam tylko, by zwrócić uwagę na ten drobiazg, który na drodze może zadecydować o życiu lub śmierci. Akumulator to jasna sprawa. Zresztą, jak o niego zadbać pisałem już we wpisie – Koniec sezonu – Przezimowanie motocykla (https://motopisarz.pl/koniec-sezonu-przezimowanie-motocykla/). Jeżeli padł, czy to z powodu naszej niefrasobliwości, czy po prostu pecha, zwanego również złośliwością rzeczy martwych czeka nas wydatek w postaci zakupu nowego.

Drugi sposób to ogarnięcie tematu samemu. Ja to robię wraz z kumplem – Waldim, co roku na wiosnę. Ogarniamy wtedy za jednym zamachem wszystkie motocykle, które są w stajni. Wymiana oleju, filtrów paliwa. W razie potrzeby powierza i tak dalej. Wszystko co jest konieczne, aby bezpiecznie i ze spokojna głową móc pokonywać kolejne kilometry w sezonie. Fajna robota i doskonała forma spędzenia czasu na przyjemnościach. Jak do tego zarzuci się dobrą muzę i popija kawę planując zbliżające się wyjazdy, jest naprawdę sympatycznie. Tak, tak. Kawa, a nie piwo! Przecież po ogarnięciu każdego z motocykli obowiązkowo trzeba się przejechać i sprawdzić, czy aby na pewno wszystko poszło zgodnie z planem.

O wyczyszczeniu motocykla z kurzu i innego brudu raczej nie muszę wspominać. Któż z nas chciałby się pokazać światu na brudnej maszynie. Muszę Wam się przyznać w sekrecie, że w tym roku pierwszą przejażdżkę odbyłem pomijając ten etap. Wytarłem CF-a tylko z kurzu, ale zima trwała tak długo, że nie miałem cierpliwości na mycie nim wreszcie będę się mógł przejechać.

Przygotowanie motocykla to tak naprawdę połowa sukcesu. Zdziwieni? Tak Moi Drodzy! Maszyna sama nie pojedzie. Niezbędny jest jeszcze kierowca. Dopiero takie połączenie stanowi doskonały komplet, które daje nam tyle frajdy. Co ma do pierwszych wyjazdów po zimie kierowca, jeżeli motocykl został ogarnięty? Już spieszę z odpowiedzią.

Jak już wspomniałem motorzysta plus motocykl to dopiero pełny zestaw, a co za tym idzie nie tylko maszyna winna zostać ogarnięta przed jazdą. Pamiętać należy o chociażby krótkiej gimnastyce przed wyprowadzeniem motocykla z garażu. Kilka skłonów, przysiadów, pajacyków winno wystarczyć. Głupie jest to co pisze? Dlaczego o tym mówię? Ano dlatego, że znakomita większość z nas prowadzi siedzący tryb życia. Praca za biurkiem, samochód. W domu też większość czasu spędzamy na fotelu lub kanapie. Nie każdy chodzi regularnie na basen, czy siłownię. Zima oraz związane z tą porą roku niskie temperatury, śnieg, ślizgawica, szybko zapadający zmrok większość ludzi zniechęca do aktywności fizycznej. Wolimy się zaszyć w ciepłym domu z książką, przed kompem lub z pilotem w ręku przed telewizorem. Gdy nadchodzi wiosna jesteśmy najzwyczajniej w świecie sztywni przez zasiedzenie. Tych kilka ruchów, o których wspomniałem pozwoli nam na rozciągnięcie mięśni i bezpieczną jazdę. Odpowiednie złożenie się w zakręcie. Jeżeli myślisz, ze wstaniesz z kanapy, siądziesz na motocyklu i od razu będziesz jeździł, jak w połowie sezonu, to możesz się boleśnie zdziwić.

Niech się kumple, czy sąsiad śmieje, że robisz wymachy, czy przysiady. Pamiętaj, że to twoje bezpieczeństwo na drodze, ale również innych uczestników ruchu!

Na sam koniec pochwalę się Wam, kogo udało mi się spotkać na stacji benzynowej. To grupa trzech młodych mężczyzn, którzy przyjechali dopompować kółka w takim oto wynalazku. Panowie, jeżeli to czytacie to serdecznie pozdrawiam.

Zwróćcie proszę uwagę na powyższe zdjęcie. Na samym tyle zamontowane jest siodełko, ale odwrotnie. Zapytałem o nie, jak również o to, jak ten ostatni pedałuje. Okazuje się, że ten kto siedzi na końcu tylko odpoczywa. Taka ciekawostka 

Tym oto miłym akcentem żegnam się z Wami. Życzę wspaniałych wiosennych przejażdżek motocyklowych.

Pamiętajcie jednak, że asfalt jest zimny. Miejscami zalega jeszcze śnieg, a co za tym idzie opona nie rozgrzewa się tak, jak latem i nie ma tym samym dobrej przyczepności. Warto o tym pamiętać, aby nie zaliczyć ślizgu na zakręcie.

Do zobaczenia na trasie!

LWG!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry