Lista wyjazdowa, czyli o czym nie można zapomnieć wyjeżdżając na urlop

Witajcie Moi Drodzy!

To jest ostatni wpis przed wyprawą, na którą się wybieram w przyszłym tygodniu. Tym razem Azja i jakże piękna Turcja są w zakresie moich planów. Siłą rzeczy nie będę miał czasu na pisanie artykułów na bloga, ale oczywiście będę codziennie, z resztą jak zawsze relacjonował podróż na FB (www.facebook.com/wiktor.zakrzewski.714) oraz Insta (@motopisarz.wiktor.zakrzewski). Obszerną relację z odpowiednim komentarzem umieszczę również tutaj po powrocie w kilku odcinkach, podobnie jak to było po wyprawie do Maroko.

Każdy wyjazd, niezależnie od tego, czy krótki, czy dłuższy wymaga odpowiedniego przygotowania. Oczywiście inaczej planujemy wypad na weekend nad morzem, a dwutygodniową wyprawę motocyklem na innym kontynencie. Niemniej jednak pewne elementy są stałe. Poniżej przygotowałem na Was listę najważniejszych rzeczy , które muszą znaleźć się w bagażu podróżnym. Specjalnie jest ona zrobiona w formie tabeli. Można ją sobie wydrukować i odhaczać poszczególne pozycje po ich przygotowaniu, jako załatwione – spakowane. Dzięki temu nie zapomnicie o najważniejszych rzeczach.

Wydawać by się mogło, że to niemożliwe, lecz naprawdę wiele osób Zapomina o podstawowych rzeczach, takich jak paszport, czy kluczyki. Uwierzcie Moi Drodzy, że w ferworze przygotowań do wyjazdu oraz ogólnemu podnieceniu podróżą naprawdę tak się dzieje. Niby drobiazg, a może stanowić naprawdę wielki problem, gdy już jesteśmy poza domem. Przemawia przeze mnie doświadczenie, którym chcę się z Wami podzielić, aby zaoszczędzić Wam kłopotów.

LpPrzedmiotCheck
1Paszport
2Dowód rejestracyjny
3Potwierdzenie ubezpieczenia OC
4Zielona karta
5Prawo jazdy
6Ubezpieczenie turystyczne
7Kluczyki do pojazdu
8Bilet / wiza – wersja papierowa
9Gotówka – Euro / Dolar
10Karta płatnicza
11Telefon
12Ładowarka do telefonu
13Kabel do telefonu
14Powerbank
15Dodatkowy portfel
16Zestaw narzędzi
17Apteczka
18Zabezpieczenie motocykla / kasku
19Smar do łańcucha
20Kombinezon p-deszczowy
21Okulary p-słoneczne
22Chusteczki alkoholowe
23Rękawice chirurgiczne
24Dodatkowy komplet bielizny
25Mały śpiwór
26Lekkie buty na zmianę
27Książka

Ok. Szanując Wasz oraz swój czas, przechodzę do omówienia poszczególnych pozycji z listy.

Wydawać by się mogło, że o dokumentach takich jak paszport, dowód rejestracyjny każdy będzie pamiętał. Niestety życie pokazuje, że tak nie jest. Zauważcie proszę, że urzędnicy w Polsce chcąc ułatwić życie „gapom”, które zapomniały zabrać paszportu, lub nie sprawdziły, że jego ważność się skończyła od lipca 2024r. przygotowali koło ratunkowe. Jest nim możliwość wyrobienia w trybie ekspresowym, bo raptem 15-30 minut paszportu tymczasowego na lotnisku. Takie rozwiązanie pozwala zapominalskim cieszyć się wyjazdem wakacyjnym, zamiast zmuszać ich do powrotu do domu i poniesienia strat finansowych związanych z przepadkiem biletu lotniczego oraz nierzadko całej, już opłaconej wycieczki. Lepiej jednak sprawdzić dokumenty wcześniej i zaoszczędzić sobie dodatkowej porcji stresu przed wyjazdem.

Jadąc własnym pojazdem, jak w moim przypadku (motocykl) również należy sprawdzić po pierwsze, czy zabieramy sam dokument. Przypominam, że aplikacja „M-obywatel” jest honorowana tylko na terenie Polski. Wspominam o tym, gdyż już ten temat przerabialiśmy z ekipą. Kilka lat temu podczas wyprawy na południe Europy, jeden z uczestników wyjazdu motocyklowego nie zabrał dokumentów w formie papierowej, bo przecież ma aplikację w telefonie. Był zdziwiony, że takie dokumenty nie są honorowane na całym świecie. Teraz to się z tego śmiejemy, lecz wtedy nie było nam zbyt wesoło. To był okres pandemii, więc wynajęcie jakiegokolwiek miejsca na nocleg było praktycznie niemożliwe. Podaliśmy się za grupę lekarzy – co nie do końca było kłamstwem, gdyż w ekipie mieliśmy dwójkę prawdziwych medyków, a że od zwierząt (weterynarz), ale to już inna sprawa . Dostaliśmy pokój i mogliśmy przenocować w czasie, gdy nasza gapa wracała 500 km do domu po dokumenty. Kosztowało nas to stratę kilkunastu godzin postoju orz dodatkowe koszty związane z nieplanowanym noclegiem.

Warto mieć przy sobie potwierdzenie ubezpieczenia OC w wersji papierowej. Może być ono weryfikowane na granicy, szczególnie gdy wybieramy się poza strefę Schengen. Dobrą praktyką jest sprawdzenie przed wyjazdem wymogów wjazdu na teren krajów przez które będziemy przejeżdżać, aby się potem nieprzyjemnie nie zdziwić. Tak, jak o Wielkiej Brytanii większość z nas pamięta, to Serbia, czy Albania mogą być dla niektórych zaskoczeniem. Przypominam, że Bułgaria i Rumunia weszły do strefy Schengen dopiero pod koniec marca 2024r., czyli zupełnie niedawno. Nie zapominajmy o zakupie winiety, bo kary potrafią być naprawdę wysokie.

Zielona karta jest niezbędna, gdy jedziemy własnym pojazdem. Pamiętam, jak pogranicznik na granicy Polsko-Ukraińskiej w 2021r. kłócił się ze mną, że nie mam owego dokumentu i nie chciał mnie przepuścić przez granicę. Upierał się, że blankiet który mu pokazywałem nie jest zielony. Faktycznie kiedyś drukowane były te certyfikaty na zielonym papierze. Jeżeli mnie Alzheimer nie myli, to właśnie w 2021 roku to się zmieniło i zaczęto drukować na zwykłych, białych kartach.

Prawo jazdy, ubezpieczenie turystyczne (o tym już kiedyś wspominałem, więc nie będę Was zanudzał ponownie w tym temacie), ewentualne bilety (lotnicze, promowe, wstępu jeżeli zakupiliśmy je z wyprzedzeniem), wizy sugeruję wydrukować i posiadać przy sobie w wersji analogowej (papierowej, jak kto woli). Wszystko oczywiście można mieć w telefonie i większość ludzi teraz z tego rozwiązania korzysta. Taki sposób może nieść za sobą pewne komplikacje, czego nie uświadczymy mając wersję papierową. Po pierwsze nie zawsze będzie zasięg (internet), aby móc dokument okazać przy kontroli. Po drugie może nam paść bateria (złośliwość rzeczy martwych). Po trzecie najzwyczajniej w świecie natrafimy na urzędnika tzw. starej daty, który będzie miał problem z ogarnięciem technologii. Poza tym istnieje możliwość, że będzie potrzeba zeskanowania dokumentu lub weryfikacji „gdzieś indziej”. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek był zadowolony, że jego komórka tym bardziej odblokowana jest wynoszona poza zasięg wzroku. Przecież teraz w telefoniach mamy niemalże wszystko.

Kolejny element to kluczyki. Brzmi głupio? Zapewniam, że nie. Jeżeli jedziemy na kołach, to nie ma problemu, bo nie uruchomimy pojazdu bez nich. Problem może się pojawić, gdy motocykle jadą na lawecie (tak, jak aktualnie w moim przypadku). Sprzęt z reguły jest zapakowany przed wyjazdem nieco wcześniej, co siłą rzeczy wymusza wyjęcie kluczyków ze stacyjki. Też już przerabiałem temat dowożenia kluczyków na trasę, bo ktoś zapomniał wyjąć ich z kieszeni. Takie sytuacje to dodatkowy stres, strata czasu no i koszty. A co jeżeli zorientujemy się, że nie mamy kluczyków do motocykla, a jesteśmy 2000 km od domu? O jeździe można zapomnieć! Dlatego lepiej sprawdzić trzy razy przed wyjazdem, a załączona przeze mnie lista pozwala nie pominąć żadnej ważnej pozycji, o co w tzw. „reisefieber” nie trudno.

Dalej w kolejności to coś, bez czego znów ani rusz, czyli środki płatnicze. Warto mieć ze sobą gotówkę. Niekoniecznie musi to być lokalna waluta danego kraju do którego się wybieramy. Takową można pozyskać na miejscu wymieniając euro lub dolary w lokalnym kantorze – najkorzystniejsze często rozwiązanie, z którego sam korzystam najczęściej. Ewentualnie wypłata pieniędzy z bankomatu. Takie rozwiązanie wydaje się być bezpieczniejszym, lecz wiąże się z większymi kosztami wynikającymi z dodatkowych operacji bankowych. Wiem, że bardzo dużo ludzi lubi plastik i najchętniej nie korzystałaby z gotówki, lecz czasem się nie da. W wielu miejscach, szczególnie małe miejscowości (a poza sezonem to praktycznie norma) przyjmuje się tylko gotówkę, Jest tak z różnych powodów, nad którymi nie będę się teraz rozwodzić. Warto mieć drobne nominały oraz monety. Kwestia bezpieczeństwa, a także opłata za toaletę lub kawę może być niemożliwe bez posiadania kilku monet w kieszeni.

To są najważniejsze elementy wyposażenia każdego turysty. Mając dokumenty oraz pieniądze już sobie ze wszystkim poradzimy. Ciuchy, szczoteczkę oraz pastę do zębów można kupić. Będzie drożej niż zabierając swoje, ale da się.

Następny jest telefon. Dzisiaj jest mało prawdopodobne, aby ktoś o tym przedmiocie zapomniał. Większość z nas nie rozstaje się z tym gadżetem nawet idąc do toalety. Może jednak się zdarzyć, że odłożymy go na chwilę, aby dopiąć walizkę i śpiesząc się do wyjścia zapomnimy go zabrać. Smartfon aktualni to nie tylko urządzenie do komunikacji ze światem, ale również portfel. Aparat do robienia zdjęć oraz filmów. To także nawigacja GPS, translator, sposób na bezpieczne i pewne zamówienie noclegu oraz wiele innych użyteczności. Dużo częściej zapominamy jednak o ładowarkach lub kabelkach telefonu. One jakoś złośliwie lubią się gubić. Na szczęście można je nabyć za przysłowiowe kilka groszy na każdej praktycznie stacji benzynowej, lotnisku oraz sklepach z elektroniką. Po co jednak szukać sklepu i ponosić dodatkowe koszty, skoro kilka egzemplarzy zalega w każdym domu.

Fajnym rozwiązaniem w podróży jest powerbank. Pozwala nam być mobilnym oraz niezależnym w drodze. Dużo miejsca nie zajmuje, a nieraz pozwoli zaoszczędzić sporo czasu.

Kolejnym elementem jest dodatkowy portfel. Po co? Powód jest prozaiczny i bardzo prosty. Po pierwsze w takim puralesie mamy tylko lokalne pieniądze, więc nie mieszają się z tymi używanymi na co dzień. Po drugie nawet, gdy go zgubimy lub zostanie nam skradziony, to utracimy tylko i aż te pieniądze, które tam są. Wszystkie dokumenty oraz karty pozostają w naszym „codziennym” portfelu bezpieczne w bagażu.

Kolejny element wyposażenia, jaki warto uwzględnić w bagażu to mały, chociażby podstawowy zestaw narzędzi. Kilka kluczy, śrubokręt, kombinerki, trytytki. Nie chodzi o dokonywanie jakiś wielkich napraw. Tych bez warsztatu oraz odpowiednich umijętności i tak ich nie ogarniemy. Czasami jednak trzeba dokręcić jakąś śrubkę. „Złapać” poluzowany w czasie jazdy element motocykla. Niby drobiazg, ale wyjazd do Turcji właśnie 7 lat temu boleśnie nas nauczył, że warto być przygotowanym na taką ewentualność. W tym pięknym kraju nikt nie wozi w samochodzie żadnych narzędzi. Nie uświadczysz prostego śrubokręta nawet na stacji benzynowej. Nie mówię tu tylko o możliwości zakupu, ale chociażby pożyczenia. Nie mają i już. Dla nas Polaków nie do zrozumienia. Oni nie mają nawet w samochodach lewarka, czy klucza do kół 😲. Zatem lepiej mieć podręczny zestaw narzędzi i nie musieć skorzystać, niż kombinować w jaki sposób przy pomocy klucza do drzwi oraz sznurówki wymienić świecę w motocyklu.

Apteczka jest oczywistością, więc nie będę rozwijał tego punktu. Za to coś do zabezpieczenia motocykla oraz kasku przed kradzieżą, to już bardzo istotna sprawa. Sposobów ochrony jest niemalże bez liku. Począwszy od łańcuchów z kłódką, przez linki stalowe, blokady kierownicy, blokady koła lub tarczy hamulcowej po całą gamę gadżetów elektronicznych. Oczywiście, jeżeli ktoś będzie chciał ukraść nasz sprzęt to i tak to zrobi. Nie ma siły, ale po co ułatwiać mu robotę. Osobiście bardzo lubię i polecam stalową linkę do zabezpieczenia kasku. Dzięki takiemu rozwiązaniu przymocowujemy garnek do chociażby kierownicy i nie musimy go targać ze sobą w ręku, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem podczas zwiedzania na piechotę, zakupów, czy wyjściu do restauracji. Jeżdżąc w ekipie z reguły spinamy po kilka motocykli razem solidnym łańcuchem. Jeżeli potencjalny złodziej widzi zabezpieczenia przeciw-kradzieżowe, to istnieje duża szansa, że odpuści sobie temat, poszukując łatwiejszego łupu.

Niezbędny jest również smar do łańcucha, jeżeli oczywiście mamy taki napęd w swojej maszynie. Osobiście każdego dnia rano przed wyjazdem smaruję łańcuch. Dzięki temu pozbywam się kurzu, pyłu oraz innych zabrudzeń. Poprawia to smarowanie, co jest oczywiste. Taki zabieg zajmuje dosłownie chwilę, a znacznie wydłuża żywotność całego napędu i pozwala cieszyć się drogą, miast martwić się problemami z napędem.

Zawsze mam i zachęcam do zabierania w każdą podróż motocyklową kombinezonu przeciwdeszczowego. Nawet, jak się wybieramy w okresie letnim oraz w rejony świata, gdzie nie spodziewamy się opadów, warto mieć to zabezpieczenie na podorędziu. Pogoda bywa kapryśna, a kombinezon nie zajmuje, ani wiele miejsca, ani nie waży dużo. Warto również pamiętać, że taka odzież zabezpiecza nie tylko przed wilgocią, lecz również przed niskimi temperaturami. Zdarzało mi się zakładać kombinezon, gdy niespodziewanie spadała temperatura otoczenia i człowiek dygotał z zimna. Wiadomo, że najlepiej się zatrzymać gdzieś na popas i przeczekać zawirowania aury, lecz czasem po prostu nie ma na to czasu.

Kolejny niezbędny element wyposażenia to okulary przeciwsłoneczne. Aktualnie niemalże każdy kask jest wyposażony w blendę, ale przecież nie nosimy go bez przerwy. Ochrona oczu jest bardzo istotna, więc warto sprawdzić, czy zapakowaliśmy przyciemniane binokle.

Chusteczki nasączane alkoholem, to nie żelazny zapas imprezowy, lecz ogromna wygoda. Czasem nie ma gdzie, ani jak umyć rąk, więc chusteczki są nieocenione w takim momencie. Osobiście używam ich również do czyszczenia wizjera w kasku, motocykla lub odzieży, gdy się zabrudzą. Zdarzyło się także zastosować je jako papier toaletowy, ale niekoniecznie jest to przyjemne doznanie;)

O rękawiczkach lateksowych tylko jednym zdaniem. Oprócz swego głównego i oczywistego przeznaczenia, doskonale zdają egzamin jako bariera termiczna pod rękawice motocyklowe, szczególnie gdy są mokre, chociażby po deszczu.

Dodatkowy komplet bielizny, jako rezerwa. Nigdy nie wiadomo, ale uwierzcie mi, że zaskakująco często bywa przydatny. Podobnie jest z małym, lekkim śpiworem zabieranym jako rezerwa. Czasem potrafi uratować tyłek na wyprawie.

Lekkie buty na zmianę, aby nogi odpoczęły po całodziennej jeździe w ciężkich motocyklowych buciorach. Warto pamięta, że często jeździ się przy wysokich temperaturach otoczenia. Poza tym obuwie motocyklowe, doskonale zabezpiecza dolne kończyny w czasie potencjalnego wypadku, lecz absolutnie nie jest przystosowane do wędrówek. Kilka metrów tam i z powrotem nie jest problemem, ale uwierzcie mi, że łażenie w nich dłuższy czas to mordęga.

Ostatnia na liście, lecz dla mnie niesamowicie ważna pozycja to książka. Nie wyobrażam sobie, aby po intensywnie spędzonym dniu w siodle, nie usiąść chociaż na kilka chwil i przeczytać kilka stron jakiejś ciekawej historii. Któż to wie, a może natchnie mnie ona do rozpoczęcia poszukiwań nowej przygody kolejnego dnia podczas mojej własnej podróży?

Lista jest przygotowana typowo pod podróżnika wybierającego się na wyprawę motocyklową. Nie znaczy to, że jest dla wędrujących innymi środkami transportu bezużyteczna. Pozycje w niej zapisane są uniwersalne. Niezależnie, czy wybierasz się na urlop samochodem, samolotem, rowerem, czy nawet pieszo warto „odhaczyć” poszczególne pozycje Zawsze możesz pominąć lub zaznaczyć jako załatwione, te które dotyczą typowo jadącego motocyklem.

Mam nadzieję, że ten artykuł Wam się spodobał i przyda się ułatwiając życie podczas planowania własnych podróży. Listę jak już wspomniałem, można sobie wydrukować i odhaczać kolejne pozycje, by niczego nie zapomnieć, a tym samym zaoszczędzić sobie kłopotów.

Zapomniałem o czymś? Nie!

Zgadza się. Nie ma na niej takich pozycji, jak kosmetyczka ze szczoteczką do zębów, leki, czy ubrania, w tym strój kąpielowy. Są to jednak rzeczy tak oczywiste, że o nich nikt praktycznie nie zapomną. Są one pakowne do walizki w pierwszej kolejności.

Sam oczywiście również korzystam z tej listy przed wyjazdem.

Dajcie znać w komentarzach, czy moje wskazówki oraz lista Wam się przydały. Jestem bardzo ciekawy waszych opinii na ten temat.

Tymczasem Moi Drodzy zmykam już za kilka dni na mocno wyczekiwany urlop. Wracam do Was z relacją z wyprawy już na początku maja.

Tymczasem życzę udanej majówki i do następnego!

LWG! 🤘

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry