3, 2, 1 ….. Odliczanie do urlopu

Witajcie Moi Drodzy!

Nadszedł wrzesień, a wraz z nim nowy rok szkolny i dla znakomitej większości ludzi koniec sezonu urlopowego. Pojedyncze dni wolne do pracy na załatwienie jakiejś sprawy urzędowej się przecież nie liczą. Urlop to co najmniej kilka dni wolnego. Idealnie jest, gdy w tym czasie wyjedzie się poza miejsce zamieszkania. Wiem, że jest sporo osób, którym do odpoczynku wystarczy sama świadomość, że nie muszą rano wstać i iść do pracy. Moim skromnym zdaniem trzeba zmienić otoczenie, dla higieny psychicznej.

Nie musi to być oczywiście wyjazd na drugi koniec świata. Wystarczy nawet kilka, czy kilkanaście kilometrów. Chodzi o to, aby zmienić miejsce przebywania. Popatrzeć na inne ulice, drzewa, a przede wszystkim twarze. Taka zmiana pozwoli naszemu umysłowi już po kilku dniach przestać myśleć o codziennych sprawach. O pracy, o obowiązkach dnia codziennego.

Jak wiecie doskonale, ja spędzam czas bardzo aktywnie. Przyjaciele czasem śmieją się ze mnie, że co to za urlop, gdy wracam z niego bardziej zmęczony już byłem przed wyjazdem. Zawsze w takiej sytuacji odpowiadam, że odpocząć musi głowa. Lubię określenie „przewietrzyć umysł”, gdyż doskonale oddaje istotę sprawy. Aby odespać wystarczy mi godzina, czy dwie więcej w łóżku i mogę to zrobić w dowolny wolny weekend. Niemniej jednak, aby naładować baterie muszę wyjechać.

Oczywiście każdy człowiek jest inny. Osobiście znam co najmniej kilka osób, które najlepiej wypoczywają nie ruszając się z własnej kanapy. Spędzają całe dnie wolne z pilotem w ręku, nie zdejmując nawet piżamy. Rozumiem, że kogoś to relaksuje. Ja po kilku godzinach już bym szukał czegoś, czym można by się zając, miast marnować czas 😉

Inni z kolei najchętniej spędzą czas w przydomowym ogródku, grzebiąc niczym kura pazurem w ziemi. Jeszcze ktoś inny z największą przyjemnością wyjedzie z domu i spędzi urlop na luksusowych wakacjach typu All Inclusive. Fajnie i wygodnie. Wszystko podane pod nos z reguły w ilościach, których nie się przejeść, ani przepić. Również nie moja bajka, lecz doskonale zdaję sobie sprawę, że po miesiącach ciężkiej pracy i zmagania się z szarą codziennością wielu ludzi chce poczuć się, jak królowie Egiptu obsługiwani nad basenem w egzotycznych krajach.

Jakikolwiek sposób spędzania wolnych dni od pracy, zwanymi urlopem ma jedną wspólną cechę. Otóż każdy z nas czeka na ten moment z oczekiwaniem. Jedni mniej, inni bardziej, ale czekają wszyscy.

Im ciekawszy pomysł na spędzenie urlopu, tym większa ekscytacja. Niestety wraz z nią trudniej jest wytrzymać do dnia wyjazdu. U mnie ponadto, co zakładam wielu z Was Moi Drodzy zna doskonale jest jeszcze więcej pracy. Jak to przed urlopem, chcemy nadrobić ile się da, aby po powrocie mieć mniejsze zaległości. Niestety doskonale wiemy, że to tak nie działa, lecz i tak w to brniemy. Po powrocie do pracy i tak będą na nas czekać „Himalaje” obowiązków. Dlaczego? No bo przecież człowiek wypoczął, to może teraz ciężej popracować. 🤣. Stara prawda, która nigdy się nie zmieni.

Osobiście pracuję wiele godzin każdego dnia. Praktycznie od rana do wieczora. Często również w weekendy. Oczywiście jest to kwestia wyboru i nie mam do nikogo o to pretensji. To moja decyzja, lecz właśnie dzięki takiemu podejściu mogę dwa razy do roku wsiąść na motocykl i zobaczyć kawałek świata. Mógłbym pracować mniej i mieć wolne popołudnia, ale wtedy nie miałbym możliwości pozyskania odpowiedniej ilości środków finansowych na drugą wyprawę. Kraść nie umiem ;), więc muszę pracować.

Wracając jednak do tematu. Oczekując na upragniony urlop czas się niesamowicie dłuży. Im ambitniejsza wyprawa, im bardziej egzotyczna destynacja tym bardziej. Zatem im wcześniej rozpoczniemy planowanie tym lepiej. Chodzi nie tylko o logistykę, czyli dokąd, kiedy i jak pojechać. Jeżeli wybieramy kierunki egzotyczne, takie jak kraje Afrykańskie, czy Azjatyckie warto zawczasu sprawdzić, czy przed wyjazdem nie są sugerowane jakieś szczepienia. Te nie zawsze można wykonać „od ręki”. Niektóre z nich należy powtórzyć po okresie dwóch, trzech a nawet czterech tygodni. Zatem ni odkładajmy tematu na ostatnią chwilę, aby nie zostać z przysłowiową „ręka w nocniku”.

Tak, tak. Znam doskonale hasła – Po co mi szczepienia? Przecież jadę tylko na tydzień lub dwa. Co się może stać? Szkoda pieniędzy na szczepienia. Profilaktyka jest dla starych i schorowanych, a ja jestem zdrowy i młody! Nic mi się ni stanie!

Moi Drodzy! Nic bardziej mylnego! Od zawsze powtarzam i będę mówił to do ostatnich swoich dni, że najcenniejsze co mamy to zdrowie! Co z tego, że będziesz miał miliony na koncie, jak zabraknie Ci zdrowia? Będziesz cieszyć się kasą i życiem w luksusie będąc przykutym do szpitalnego łóżka? No nie! Nie da się!

Każdy człowiek oddałby wszystkie pieniądze świata, aby być zdrowym. Aby żyć bez bólu. Młodzi ludzie o tym nie myślą, gdyż młodość ma swoje prawa i zdaje się nam mając dwadzieścia lat, że będziemy żyć wiecznie w świetnym zdrowiu. Niestety tak nie jest, więc tym bardziej warto się zabezpieczyć. Wydane kilkuset złotych na szczepienia przeciw chorobom takim jak WZW typu B, C, wścieklizna, Polio, czy Malaria mogą uratować nie tylko nasz urlop, ale i zdrowie oraz życie. To przede wszystkim! Potraktujmy taki wydatek (szczepienia profilaktyczne) jako inwestycję, a nie jako zbędny koszt drenujący nasz portfel przed wakacjami!

Warto pamiętać, że znakomita większość tych szczepień wykonywana jest tylko raz w życiu i nie ma konieczności ich powtarzania. Jeżeli zatem tak jak ja, podróżujecie częściej lub rzadziej po świecie nie zastanawiajcie się nad takim zabezpieczeniem.

Kupowanie biletów lotniczych z dużym wyprzedzeniem to również świetny sposób na realne oszczędności oraz spokojna głowę. Linie lotnicze rozpoczynają sprzedaż biletów mniej więcej na rok przed datą wylotu. Wyszukanie interesującego nas rejsu z takim wyprzedzeniem umożliwia po pierwsze zakup wejściówki na pokład za naprawdę sensowne pieniądze. Po drugie taki sposób działania pozwala rozłożyć realnie w czasie koszty wakacji. Opłacenie przelotu kilka miesięcy wcześniej niesamowicie odciążą wakacyjny budżet. Koszt transferu szczególnie na długich trasach z reguły stanowi około połowy kwoty, jaką musimy wyłożyć na urlop. Taki sposób działania, czyli wcześniejsze opłacenie przejazdu, przelotu daje nam co najmniej kilka miesięcy czasu na uzbierane uzbieranie środków na resztę podróży. Ja tak robię od lat. Polecam serdecznie takie rozwiązanie;)

Gdy już wszystko jest zaplanowane, bilety kupione, środki finansowe odłożone pozostaje już nam tylko spakować się na wyjazd. Dla tych, którzy nie czytali lub nie pamiętają wrzucam w tym miejscu link do artykułu, który ułatwi procedurę zebranie oraz spakowania niezbędnych rzeczy na podróż. https://motopisarz.pl/jak-sie-spakowac-na-wyprawe.

Ja już wszystko mam przygotowane i ogarnięte. No może poza przygotowaniem lektur na wyjazd. Tym zajmę się jednak dosłownie na kilka dni przed wyjazdem, gdyż cały czas coś czytam i wolę mieć aktualną listę lektur na wakacje.

Teraz, gdy nie pracuję to sterczę przy kalendarzu i skreślam każdy dzień niczym więzień oczekujący na zakończenie wyroku. Pozostało jeszcze 40 dni. Wiem, wiem, szybko zleci, ale sami wiecie, jak to jest oczekiwać na coś niesamowitego 😉 Czuję się trochę, jak dzieciak odliczający zachody słońca do dnia urodzin, gdyż wie, że będzie nie tylko przyjęcie na jego cześć z ogromnym tortem, ale również wymarzony prezent.

Dam radę, bo jakie mam wyjście 😉

A Wy jak sobie radzicie z oczekiwaniem na wymarzony urlop? Dajcie znać w komentarzach. Chętnie poznam Wasze patenty, a może nawet jakiś przygarnę 😉

Pozdrawiam wszystkich z Was, którzy mają urlopy już za sobą, jak również tych co podobnie jak i ja odliczają każdy dzień patrząc z utęsknieniem w kalendarz.

LwG 🤘

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry