Witajcie Moi Drodzy!
Z serii podróże małe i duże dziś chciałbym Was zapoznać z wspaniałymi zabytkami w cudownym Toruniu. Tym razem kilka słów o miejscu, a raczej kilku miejscówkach, które będąc w Toruniu warto odwiedzić. Wszyscy znają Toruńską starówkę oraz bulwar nad Wisłą. Muzeum Piernika, jak również Plac Rapackiego. Forty Toruńskie są mniej znane, a to powiem szczerze wielkie niedopatrzenie!
Fortów w Toruniu jest łącznie 15 i tworzą one razem Twierdzę Toruń. W ich skład wchodzi siedem fortów głównych oraz osiem pośrednich. Jakby komuś było mało, to zachowały się również mniejsze forty, jak chociażby Fort Św. Jakuba, czy Fort Kolejowy. Ponadto w tym pięknym mieście położonym nad Wisłą zlokalizowanych jest jeszcze około 200 innych obiektów obronnych. Należą do nich schrony oraz baterie artyleryjskie. Jest więc co zwiedzać i gwarantuję, że nie tylko miłośnicy II wojny, czy militariów będą zachwyceni.
Wstyd się przyznać, ale pomimo faktu iż niemal 20 lat mieszkałem w Toruniu nigdy nie wybrałem się, aby zobaczyć te obiekty. Zrobiłem to dopiero kilka tygodni temu, przy okazji Międzynarodowego Dnia fortów. Odbywało się ono w dniach 6-7 czerwca br. Jak mówi ludowe porzekadło, lepiej późno niż wcale 😉
Powiem Wam, że naprawdę było warto. Zabrałem ze sobą kumpla (Stachu! Pozdrawiam serdecznie) i podjechaliśmy tam motocyklami. Pierwszy wybór padł na najpopularniejszy do zwiedzania Fort IV na ul. Chrobrego. Parking był miłym zaskoczeniem.

Przyznam, że wejście do fortyfikacji nie zrobiło na mnie wrażenia. Wystarczyło jednak pokonać kilka kroków, aby totalnie zmienić zdanie i natychmiast zachwycić się obiektem. Zdjęcie tytułowe zostało zrobione właśnie przed wejściem do budynku głównego.
Fantastyczne jest to, że można to wszystko obejrzeć. To miejsce zwiedzałem sam, ale można zrobić to również z przewodnikiem. Do tego zachęcam, gdyż oprowadzającymi są ludzie z pasją, którzy kochają to co robią. Dzięki temu pokazują chętnym wędrować po fortyfikacjach i opowiadają o tym wszystkim, co się działo w tych miejscach. Przybliżają przeszłość. Dzięki tym ludziom oraz wszystkim innym z Fundacji Forteczne Dziedzictwo możemy poznawać historię, jak to się mówi żywą. Odwiedzenie takiego miejsca i posłuchanie przewodnika daje człowiekowi więcej niż wysłuchanie nawet 10 lekcji historii w szkolnej ławce.

Chodząc tymi korytarzami oddycha się dosłownie historią!
Od razu i jestem pewien, że nie tylko w mim przypadku ożywa wyobraźnia.

Niejednego z nas mogą przebiec ciarki po plecach, gdy zawędruje się w miejsca, które z powodzeniem mogłyby stanowić scenerię do niejednego filmu grozy. Jak uważacie? Dajcie proszę znać w komentarzach 😉

Fort IV jednak to nie tylko korytarze, bunkry oraz podziemia. To również przepiękne tereny zieleni, gdzie można usiąść i pomyśleć. Nie tylko o nie tak bardzo zamierzchłej przeszłości, ale również o przyjemnych sprawach. Jakich? A to już każdy z nas winien wiedzieć doskonale, co sprawia mu przyjemność 😉

Wystarczy spojrzeć na zdjęcie powyżej, aby poczuć się niemal, jak w bajce o księżniczce zamkniętej w wysokiej wieży. No dobra! Może przesadziłem z tą księżniczką, ale widok i tak uważam za bajkowy. Tym bardziej, że tego dnia dopisała nam pogoda.
Apropos biwakowania. Nie zabrałem koszyka ze specjałami, gdyż bałem się wilka. Zapewne nie pomyliłby mnie z czerwonym kapturkiem, ale lepiej dmuchać na zimne. Mając się zatem na baczności przysiadłem sobie na chwilę w bezpiecznym miejscu

Gdyby ktoś miał wątpliwości, to nie jest atrapa!

Na terenie tego obiektu jest „grill-ownia” oraz bar. Można przysiąść napić się zimnego, ożywczego napoju. Zjeść kiełbaskę, a dzieciaki w tym czasie mogą pobawić się w chowanego lub poczuć się, jak prawdziwi żołnierze, pokonując specjalistyczny tor przeszkód pod pilnym okiem instruktorów. To nie tylko aktywna forma wypoczynku, ale również lekcja historii oraz co bardzo ważne, tym bardziej w tych coraz bardziej niespokojnych czasach lekcja postawy obywatelskiej.
Z tego fascynującego miejsca udaliśmy się ze Stanisławem wprost do Fortu V na ulicy Mazowieckiej. Jeżeli komuś przeszło przez myśl, że jak widział jeden fort, to widział już wszystkie to chciałbym w tym miejscu z całą mocą powiedzieć, ze się myli. I to bardzo!
Fort V niby pełnił taką samą funkcję co pozostałe, lecz tak naprawdę to zupełnie inny obiekt. Równie fascynujący, co poprzedni.

Tu również korytarze robią wrażenie przede wszystkim solidnością oraz jakością wykonania. Jestem pewien, chociaż nie znam się specjalnie na budowlance, że te budowle przetrwają wieki w przeciwieństwie do tego, jak buduje się teraz.

Poza tym tu panuje przyjemny chłód w porównaniu ze skwarem na zewnątrz.
Dopisało nam szczęście, gdyż jak weszliśmy na teren obiektu okazało się, że dosłownie kilka minut temu jedne z przewodników rozpoczął oprowadzanie ostatniej grupy tego dnia. Dzięki uprzejmości obsługi szybko dołączyliśmy do „wycieczki”. Mogliśmy więc wraz ze Stachem dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy na temat tego fortu i nie tylko.

Tak wyglądał szpital w czasie, gdy Fort był czynny. A tak toaleta 😉

I to nie byle jaka, bo oficerska. Dla zwykłych wojaków wychodek wyglądał podobnie, lecz nie było prywatności w postaci pojedynczego stanowiska, jak w tym przypadku. Tam były po prostu trzy dziury w odległości około metra od siebie bez żadnej ścianki działowej.
Osobiście uważam, że warto w każdej sytuacji szukać dobrych stron. W tym przypadku do głowy przychodzi mi jedna. Nie było wtedy telefonów komórkowych, ale za to można było sobie pogadać z kompanem zajmującym stanowisko obok 🤣
Lubię się śmiać, więc podzielę się z Wami kolejnym powodem do takiej aktywności. Otóż pomyślcie, jak musiało wyglądać mycie takiego okna.

I znów patrząc pragmatycznie na codzienność podziwiam pomysłowość budowniczych z tamtych czasów. Popatrzcie na te piękne ściany. Nie dość, że wyglądają obłędnie to nie trzeba się martwić o malowani co jakiś czas, bo poszarzały. Nie ma również kłopotu, jeżeli podczas wnoszenia kanapy ze szwagrem (bo przecież tak taniej) zrobi się ryska na płaskiej powierzchni, zahaczonej nogą mebla podczas manewrów. Takiego uszczerbku ściany po prostu nie będzie widać. Genialne rozwiązanie, w przeciwieństwie do aktualnych tapet, gładzi i innego badziewia.

A oto i nasz wspaniały przewodnik. Wspaniale opowiadał przybliżając zwiedzającym minione czasy. Muszę mu oddać, że ma ogrom cierpliwości do dzieci. Ze stoickim spokojem wysłuchiwał oraz odpowiadał na pytania milusińskich, nawet gdy były delikatnie mówiąc irytujące.

Bardzo go serdecznie pozdrawiam z tego miejsca i jeszcze raz dziękuję za wspaniałe opowieści.
Na koniec tej niesamowitej wycieczki moim oczom ukazał się taki oto widok, który uznałem za humorystyczny. Niemniej jednak, jeżeli weźmiemy pod uwagę realia wojenne, to nie było w tym widoku nic śmiesznego. Wręcz przeciwnie.

Na sam koniec jeszcze raz chciałbym bardzo podziękować wszystkim, którzy dbają o nasze wspólne dobro narodowe, jakim jest pamięć historyczna oraz zabytki. To dzięki takim ludziom, jak zespół tworzący Fundację Forteczne Dziedzictwo, którzy poświęcają swój prywatny czas, a często i środki finansowe i dbają o to, aby takie miejsca, jak Forty nie uległy zniszczeniu, ani zapomnieniu. To właśnie tacy ludzie krzewią historię i dbają, aby młode pokolenia znały swoją tożsamość narodową.
W szczególności chciałbym podziękować Pani Annie z Fundacji, od której otrzymałem zaproszenie. Dzięki temu dotarłem wreszcie do tych ciekawych miejsc i miałem przyjemność je zwiedzić. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za zaproszenie.

Was Moi Drodzy serdecznie zachęcam, aby odwiedzić Fory w Toruniu. Specjalnie lub przy okazji, będąc w okolicy, bo naprawdę warto!
Zdjęcia z tych wspaniałych miejsc są dostępne do obejrzenia w galerii, a filmy jak zapewne się już domyślacie na YT na kanale Motopisarz. Oczywiście w formacie 360. Zapraszam do oglądania, komentowania oraz dobrej zabawy podczas czytania również innych wpisów na blogu, jak również przeglądania galerii 😉
Tymczasem LwG 🤘
